platforma blogowa portalu
kurier poranny

Uwaga, koń za kierownicą

- Słyszałaś, olsztyńska policja dostała wczoraj cynk, że we Fiacie Uno siedzi koń.

- I co? Okazało się, że był nietrzeźwy?

- Siedział na miejscu wymontowanego tylnego siedzenia.

- I co? Stamtąd kierował i w tym problem? Czy jednak był nietrzeźwy?

- O tym nie mówili.

- To może pasów nie zapiął?

- Hm, też nie mówili.

- No to w czym do diaska problem! Może zwyczajnie prawka nie miał?

- Ty wiesz, to ciekawe – o żadnym z tych przypadków nie wspomnieli.

- Wniosek z tego, że problemem jest koń za kierownicą na tylnym siedzeniu, bo faktycznie jak tak z tyłu kierował, to mógł stanowić zagrożenie.

- Wiesz, już pamiętam – wspomnieli, że to źrebak był.

- O to widzisz: nie dość, że z tylnego siedzenia, to jeszcze gówniarz! No nic odpowiedzialności! Ci młodzi to mają siano we łbach. No nie?

- Hm… To może ja już poszukam innych wiadomości…

Gdy pan cię zostawi

-         Słyszałaś, Kora ma 10 lat. Przestała prawie żreć. Cierpi na bezsenność. Gapi się bezmyślnie przed siebie, albo siedzi przed drzwiami jakby na coś czy kogoś czekała.

-         Dlaczego? Chora jest? Pan jej nie lubi?

-         Zdrowa. Pan ją nawet lubi, ale też już traci do niej cierpliwość. Kora chudnie. Robi się brzydka. A wiesz jak to jest, gdy pies traci urok.

-         No nie mów. Jak ją państwo kochają, to raczej się martwią, że coś jej dolega niż tracą do niej serce.

-         Ale oni byli pełni szczerych chęci, tylko chyba zrazili się przez te dwa miesiące.

-         Jakie dwa miesiące? Przecież mówiłeś, że ona ma 10 lat?

-         Ale pozostałe 9 lat i 10 miesięcy była w innym domu.

-         Jak to?

-         Tak to. Po prawie 10 latach pan musiał ją oddać. To znaczy sądzę, że musiał, bo nie wyobrażam sobie, że to ot, taki humor i wygoda.

-         Ale jak to musiał? Zachorował? Wyjechał gdzieś, gdzie nie może mieć psa???? O rany, mi by chyba serce pękło, gdyby mnie pani oddała. Zresztą, musiałaby oddać nas razem..

-         Odczep się z takim pomysłami! Na łeb upadłaś! Nie chcę o tym nawet myśleć. Przecież ona wie, że tęsknota może zabić. Takie już mamy psie dusze… ja nie wiem, co z tą Korą będzie… Dobrze, że chociaż w tym nowym domu bardzo się starają zdobyć jej miłość. Tylko czy i oni, i ona to wytrzymają?.. Życie potrafi być strasznie okrutne.

-         Strasznie okrutne. Chodź, pójdziemy na naszą kanapę.

Psy już nie dla dzieci?

- Słyszałeś, 17-letniego chłopaka ukarano mandatem za to, że był na spacerze z naszym nijaką… oj nie pamietam jak jej było, ale niewielka taka jakas była. jak ty, taka prawie przygruntowa…

- Ja przygruntowy?!  A nikt ci ostatnio nie dał po uszach?

- Cicho. No więc ukarano go, bo radni miasta uchwalili, że niepełnoletni z psami chodzić na spacery nie mogą. Bo to grozi pogryzieniem. Szarpaniem nogawek czy czymś tam jeszcze.

-  Zaraz… Kto szarpie? Nieletni?

- Oj ty jajmnikogłowy… radni uznali, że psom czy to dużym czy małym  odbija – duży może mieć instynkt mordercy, a mały niby też może np. złośliwie dopaść nogi. I dlatego tylko para pies plus dorosły daje szansę na bezpieczeństwo.

- A co z tzw. wychowawczą rolą posiadania takich jak my? Z uczeniem dzieci obowiązków i tym podobne…

- No właśnie. Ja to myślę, że myśląc tak jak ci ludzie, należy  biednym zakazać wychodzić na ulicę, bo mogą okraść bogatych. Jest taka możliwość? Jest. Będzie profilaktycznie? Będzie.

- No hi, hi – niegłupie. A którzy to z naszych radnych wymyslili taki przepis?

- Z naszych? Żaden. To w Słupsku dopadli tego 17-latka.

- To czemu ty mi to w mordę mówisz?

- Profilaktycznie.

Rasa i klasa

- Słyszałeś najsłynniejszy wśród psów cytat miesiąca?
- Który z najsłynniejszych cytatów? Ten o mieszańcach czy ten o końcu cywilizacji białej rasy?
- Faktycznie – dwa się zrobiły. I oba z racji czarnego prezydenta w Białym Domu! Ci ludzie to potrafią!.. Mi chodziło o słowa Baracka Obamy, że jeśli kupi psa, to to będzie mieszaniec jak on. Dumnaś, że mamy teraz tak silne lobby?
- Dumnam (jeśli trzymać się Twojej gramatyki). Pewnie! Zawsze mówiłam, że nie trzeba rasy do klasy.
- Że co?
-No, że o psie i ludziach świadczy nie rodowód czy kolor sierści, tylko to, na co warczą, jak szybko się uczą i za co merdaja do innych.
- No. Taki  Frodek jest – uważaj – west higland white terrier. White – biały znaczy. I przeciez nigdy się nas nie czepiał. Gryźlismy te same piłeczki i wszyscy szanujemy jego kota, nie?
- No!
- I jak Obama został prezydentem i tak jawnie poparł kund… sorry mieszańce, to cieszył się Frodek jak nutria!
- I właśnie to jest klasa! A taki poseł Artur Górski pogroził końcem białej rasy. To właśnie moim zdaniem jest zero klasy.
- Pozdrowimy Frodka?
- Pozdrówmy. Napisz do nas Frodek!
- No to hau!
- Hau!

Radio na psie smutki?

- Ale fajnie, że jesteś!!!

- ??? Wpadłeś na drzewo podczas spaceru i uderzyłeś się w łeb? Co ci się tak na czułości zebrało?

- Nie odszczekuj się. Wiesz pani słuchała Trójki…

- No, to jakieś uzależnienie chyba…

- …i tam mówili, że jeden facet podał sąsiada do sądu, bo tego sąsiada pies wył w nocy, gdy zostawał sam.

- Rany, ale biedny.

- No biedny. Ale ten gościu od sądu nie roztkliwiał się nad psem, tylko nad sobą, bo mu to wycie przeszkadzała.

- Ot i masz, co za znieczulica.

- I w Trójce podpowiadali, żeby po pierwsze nie brać psa, jak ma sam siedzieć w domu, a po drugie… Słuchasz?

- No słucham, słucham…

- Jak już nie ma innej możliwości, to włączyć psu radio! Lżej mu będzie, bo ludzkie głosy będzie słyszał!

- Ale numer. Naprawdę? To się nazywa siła mediów, co?

- No i właśnie ja sobie tak pomyślałem, jak my mamy dobrze, że mieszkamy razem. Wredna czasem jesteś, kości mi zabierasz, ale nie jest smutno jak pani nie ma.

- Fakt. Ale nie każdy tak może – w mieszkaniu w bloku trudno kilka psów trzymać. Ale wiesz co, to ja już teraz wiem.

- Co?

- Froda znasz?

- No, to ten genetycznie mutowany blond terier koleżanki pani.

- Nie genetycznie mutowany, tylko bardzo rasowy.. Choć swoją drogą my więcej ras mamy…No dobra – otóż jego pani nie raz opowiadała, że jak przychodziła do domu, to się okazywało, że on sobie sam pilotem telewizor włączał.

- No co ty?!

- Autentyk! Nawet bohaterów seriali rozróżnia i szczeka tylko na wybranych!.. To widzisz ja mu zawsze zazdrościłam, że on taki medialny. A teraz okazuje się, że on to pewnie z tej samotności robi….

- W mordę, faktycznie. No to może mu choć na spacerze pomerdamy, co?

- No, pomerdamy. Niech ma. Choć taki rasowy…

Masz kłopoty, pokaż brzuszek!

-         Nie masz problemu z wyprowadzaniem pana rano na spacer?

-         Pewnie, że mam. Zapyziały taki, śpiący człapie na dwór. Dobrze, że czas zmieniają – może pan będzie bardziej rześki włączając się z godzinnym opóźnieniem.

-         No, zanim się nie przyzwyczai.. Ja to czasem myślę, że ludziom by było wygodniej, gdyby rano opadali na cztery łapy zamiast iść na dwóch i tak spać na stojąco na porannym spacerze.

-         Słuchaj, a może ten twój się nie wysypia. Na pewno wpuszczasz go na tapczan?

-         Wiesz, ja udaję, że to jego łóżko. Wchodzi sobie, przykrywa się kołderką, a ja potem wskakuję sobie obok i tak pomalutku, pomalutku wyprostowuję łapy. W końcu tak leżymy, że on mi nie przeszkadza.

-         I co, nie uczy cię, że tak nie wolno? Nie goni na legowisko?

-         Goni. Przecież inteligentny jest. To w końcu MÓJ pan.

-         No więc????

-         Ale ja mu wtedy tak w oczy głęboko patrzę. Albo sobie łapą tak wzruszająco mordę nakrywam. Albo brzuszek pokażę…

-         Brzuszek mówisz. Brzuszek?

-         No brzuszek. Leżę, leżę, merdam lekko i nagle myk na grzbiecik – wyginam się w pałąk i robię miny.

-         A pan?

-         Drapie aż miło!

-         I nie złości się, że robisz go w bambuko?

-     A robię?…..

Człowiek na łańcuchu

- Wiesz, ta akcja z przypinaniem się ludzi łańcuchem do budy, w proteście przeciwko takiemu uwiązywaniu psów, była moim zdaniem „od czapy”.

- No co ty??? Przecież to dla naszego dobra!

- Ale bez sensu! Ci, co się przypinali, są przecież przeciwnikami wiązania psa do budy.  A więc i bez takich występów uważają, że to granda. Dlatego przy budach, z łańcuchami na szyi powinni siedzieć ludzie, którzy uważają, że to żaden problem i dlatego robią to swoim psom. A jakby tak sobie polatali przez dobę na metrowej uwięzi, jak kretyni szczekając jeszcze na domniemanych wrogów swoich panów- zwyrodnialców, to może by do nich dotarło, że to paranoja i zezwierzęce… O w mordę, nie wiem jak to nazwać?

- No, co racja to racja. Tylko takich ludzi trzeba by siłą łapać na łańcuch, a to niestety nie jest legalne.

- Może jakich drobny lobbing w tej sprawie? Mamy tam kogoś w parlamencie? Pies Saba ma już przechlapane razem z posłem Dornem, więc odpada… Pies prezydenta pewnie by nie wiedział, o co w ogóle chodzi, bo on taki kanapowy bardziej…. Rany, chyba, żeby pogadać z kotem byłego premiera???

- No tak, ale co on wie o wiązaniu?

- Cóż… No to hau.

- No to hau.